O życiu (szyciu)

ZREALIZOWANY PROJEKT, CZYLI SPEŁNIONE MARZENIE


Macie tak czasem, że jakiś pomysł pojawi się w głowie i bardzo chcenie go zrealizować? Gdybyście mogli, od razu wzięlibyście się do pracy i zrealizowali go ad A do Z w jeden czy dwa dni.
Niestety często jest tak, że od pomysłu do realizacji droga jest długa i wyboista. Doba nie jest z gumy i wciąż brakuję czasu na urzeczywistnianie pomysłów. I choć bardzo by się chciało, to tygodniami odkładamy ten nasz WYMARZONY PROJEKT, tylko dlatego, że są pilniejsze sprawy.
Tak było u mnie w przypadku torebki APRIL .
Dziś dostałam piękne zdjęcia tej torebki i zainspirowało mnie to do napisania, nie tylko o niej samej, ale raczej o tym, jak ostatnio zmieniło się moje podejście do pomysłów, jakie wrodzą się w mojej głowie.

Jakieś półtora roku temu upolowałam piękne materiały tapicerskie. Dosłownie po kawałku w różnych odcieniach szarości oraz z różnymi fakturami i splotami. Wtedy dopiero zaczynałam część praktyczną Kursu Konstrukcji i Szycia Torebek, ale wiedziałam, że wyczaruję z nich jakieś piękne torby. Pomimo tego, że podczas nauki poznałam ok. 20 różnych konstrukcji, to torby TOTE skradły moje serce i to właśnie na ten typ padł wybór.

Prototyp powstał w styczniu i trafił do testerki. Więcej o moich testerach możesz przeczytać w zakładce O MNIE.

Kiedy w końcu zabrałam się do pracy nad tym modelem od razu powstały trzy różne torebki. Ponieważ ich premiera przypadła na kwiecień, model dostał nazwę APRIL. Jego mniejsza wersja to APRIL MINI.

Dlaczego o tym piszę?
Po pierwsze dlatego, że ogromnie mnie cieszy, że udało mi się zrealizować ten projekt, a torebki bardzo Wam się spodobały. To zawsze niesamowita radość, kiedy sama coś projektuję i tworzę i udaje mi się skraść takim Wyczarowanym Wasze serca.
Drugi powód jest taki, że bardzo długo miałam problem z niezrealizowanymi pomysłami. Leżały mi na wątrobie jak tłusty bigos. Wciąż myślałam o tym, że może jutro, może w przyszłym tygodniu. I kiedy kolejnego dnia wieczorem kładłam się spać, a projekt dalej był tylko na etapie planów, czułam coraz większą frustrację. Kiedy, z różnych powodów, musiałam zrezygnować z jakiegoś pomysłu, czułam jakbym zawiodła. Myślałam o sobie, że mam słomiany zapał, za mało pracuję, albo nie umiem się zorganizować. Takie podejście sprawiało, że miałam co raz mniej pomysłów. Tak na wszelki wypadek, żeby z kolejnym nie okazało się, że jego realizacja trwa bardzo długo, albo wcale się nie udaje.

Co się zmieniło?
Odkryłam, że to nie mój słomiany zapał, czy za krótki czas pracy sprawiają, że nie wszystko da się zrobić od razu. Po prostu doba ma 24 godziny, a rok 365 dni (chyba że akurat ma 366) i jakoś to nie zmienia się wprost proporcjonalnie do mojego zapału. Są zadania z opisem „priorytet” i na tych muszę się skupić każdego dnia. Takie są zamówienia w Wyczarowane. Kiedy udaje mi się je odhaczyć, zajmuje się innymi firmowymi sprawami, a potem jest czas na rozwój – teraz to Kurs Szycia Nerek oraz tworzenie wyczarowane.com. Wszystko inne musi poczekać na moment, kiedy te sprawy są załatwione. Nie robię już sobie wyrzutów, że dziś nie znalazłam czasu na uszycie sobie nowej pościeli (materiał leży w szafie już od roku). Wiem, że ten dzień wykorzystałam na swoje 100%. Cieszę się, że wszystkie priorytetowe zadania są zrobione. Wieczór poświęcam na pisanie tego artykułu, a pościel… nie jest w sypialni najważniejsza 😉

Nowe pomysły zaczęłam zapisywać w moim plenerze, gdzie stworzyła „Pomysłownie”. Wracam do nich co jakiś czas i zastanawiam się, czy wciąż chcę je zrealizować i co da mi ten projekt. Bywa tak, że w moim życiu i biznesie coś zmieni się na tyle, że dany pomysł jest już nieaktualny. Ale jeśli stwierdzam, że tak! Działam! To przenoszę go na nowe karty, gdzie rozpisuję cele, środki i zadania. Może się zdarzyć, że nawet taki rozplanowany projekt odkładam i czeka na lepszy moment, ale łatwiej mi do niego wrócić lub w wolniejszym tempie go realizować. Obecnie mam 5 takich projektów. Jedne są mniejsze, inne naprawdę duże@!!@

Dzięki temu, że przestałam mieć poczucie winy, że dziś znów czegoś nie zrobiłam w kwestii realizacji moich pomysłów, mam wrażenie, że chętniej wykonuję zadania priorytetowe. Zapisywanie wszystkiego w „Pomysłowni” trochę odciążyło moją głowę. Ta lista wciąż się rozrasta, ale nie jest dla mnie coraz większym ciężarem, jest źródłem inspiracji. Wiem, że nie każdy pomysł zrealizuję, ale nie będzie to niepowodzenie. Za to uczucie, kiedy mogę odhaczyć jakiś pomysł jako zrobiony i zaprezentować Wam efekty to jak wygrana w totka.
Torebka APRIL jest takim małym dowodem na to, że pomimo tego, że od pomysłu do realizacji mija dużo czasu i wiele się zmienia, to kiedy się pojawia, jest WOW!! UDAŁO SIĘ!!! JEST PIĘKNIE!!!

Jeśli masz ochotę podzielić się swoimi spostrzeżeniami, na temat tego, jak zażądasz, swoimi pomysłami napisz komentarz!!!
A jeśli spodobała Ci się torebka APRIL, napisz do mnie na kontakt@wyczarowane.com. Już niedługo szukaj jej w sklepie.

Ps. audycja nie zawiera płatnego logowania produktu. Po prostu używam tego planera, jestem zadowolona, polecam!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Drodzy Klienci, Od września możecie odbierać swoje Wyczarowane w Poznaniu. Odbiór osobisty w Rytlu jest możliwy, mniej więcej co dwa tygodnie. Dziękujemy, że jesteście z nami. Wyczarowane Zamknij